KasiaZielińska03
Komentarze (8)
- znowu w piasku! liż je psie!
- dobrze pani..
W połowie lizania:
- wąchaj psie!
- tak, pani.
- oooo, a co to....pies podniecony?
Zawstydziłem się lekko.
- Wyliż mi je do końca!
Po lizaniu.
- Teraz czekamy aż wyschną. Do tej pory nie wolno Ci na nie patrzeć, to jasne?!
- Tak.
- Co?
Uderzyła mnie w policzek mocno stopą.
- Tak, pani.
Lepiej, uderzyła drugi raz.
- Jak zobaczę, że się na nie patrzysz, to będziesz miał odp. karę!
- Tak, moja droga pani.
- Widzę, że się uczysz. Teraz czekaj. A...i rozbierz się! Chcę go widzieć! ale już!
Rozebrałem się, stał mi na maxa.